Nie ofiara, ale kat ma obowiązek opuścić mieszkanie. Od niedawna obowiązuje nowy przepis Kodeksu Postępowania Karnego. Mąż, który gnębi swoją żonę, może dostać od prokuratora swoiste ultimatum: albo wynosi się z mieszkania albo idzie do aresztu.
Choć od wejścia w życie nowych przepisów minęło dopiero kilkanaście dni (weszły w życie 8 czerwca), Prokuratura Rejonowa w Lublinie już miała okazję je zastosować. - Sięgnęliśmy już po takie rozwiązanie i takie postanowienie już raz zapadło - mówi prokurator Dorota Kawa, zastępca szefa w Prokuraturze Rejonowej Lublin - Południe. Sprawca przemocy musiał podpisać specjalny dokument, że się wyprowadza. I tylko dzięki temu nie trafił za kratki, bo prokuratura w ogóle nie wystąpiła do sądu z takim wnioskiem.
Jak mówi Dorota Kawa, nowy przepis jest niezwykle ważny. - Pozwala zamiast zastosowania tymczasowego aresztowania, zastosować dozór policji. Pod warunkiem jednak, że oskarżony w wyznaczonym terminie opuści lokal zajmowany wspólnie z pokrzywdzoną i wskaże miejsce nowego pobytu - tłumaczy prokurator. Śledczy najczęściej dają sprawcy na opuszczenie mieszkania 2-3 dni. - Zastosowanie tego rodzaju środka zapobiegawczego oczywiście w żadnej mierze nie wpływa na prawo własności podejrzanego do lokalu - mówi Kawa. Chodzi jedynie o odizolowanie kata od żony czy dzieci.
Do tej pory podobny zapis był już w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy, ale rzadko go stosowano. Teraz ma rangę kodeksową i jest duża szansa, że będzie stosowany zdecydowanie częściej.
- Jeśli sprawca zobowiąże się do opuszczenia lokalu, wtedy poczucie bezpieczeństwa osoby doświadczającej przemocy na pewno wzrośnie. Nie będzie doświadczała w domu dalszych krzywd - mówi Agnieszka Zielińska z Centrum Interwencji Kryzysowej w Lublinie. Do Centrum trafiają kobiety bite, maltretowane i gnębione psychicznie. Formy takiej przemocy są coraz bardziej "wyrafinowane". - Zdarzały się przypadki kobiet, którym sprawca w nocy nie dawał spać uznając, że nie mają prawa do odpoczynku. Albo wyłączał ogrzewanie - mówi Zielińska. Przyznaje, że wiele kobiet uciekając z domu pytało, dlaczego prawo chroni sprawcę, a nie ofiarę. Nowe przepisy mają to zmienić.
Źródło: Tokfm.pl, za www.gazeta.pl